W niedzielny poranek decyzja zapadla.Jedziemy nad morze.Ale gdzie? Wybor byl szybki- Hunstanton,bo tam najblizej.Pogoda nawet dopisywala,ale wialo niesamowicie.Trafilismy na odplyw.
Plaza ciekawa.Kolorowe klify i mnostwo ogromnych kamieni porosnietych morska roslinnoscia dodaja uroku temu miejscu.
Na tym zdjeciu stoimy we wraku statku zatopionego podczas II wojny swiatowej.
Pozdrawiam z baaaardzo wietrznej Anglii:)
poniedziałek, 23 maja 2011
piątek, 20 maja 2011
Czas leci...
Tyle sie dzieje na Waszych blogach,ze az mi wstyd,ze ja tu tak malo pisze.Czasami zastanawiam sie skad u Was tyle czasu ktory poswiecacie na tworzenie tych wszystkich cudnych rzeczy.I dochodze do wniosku ,ze ja to chyba jakas niezorganizowana jestem.Tak wiem,siedze od poniedzialku do piatku w domu,weekend praca,wiec powinnam miec po uszy wolnego.Codzienne obowiazki tak mnie rozpraszaja,ze nie jestem w stanie sie na czyms skupic.A czas leci,dzieci rosna...Jula ,nastolatka,potrzebujaca mamy tylko do pogaduch i do wyciagniecia kasy,syn,trzylatek,ten to absorbujacy jest.24 na dobe to zbyt malo czasu by mu poswiecic,jeju ile on energi ma w sobie.Sa dni kiedy padam przy nim i gdy maz wraca z pracy oznajmiam ,,wychodze,,.On o nic nie pyta,wie ze mam juz dosyc.Wiec dziewczyny mowie Wam-Babcie i Dziadkowie to najwiekszy skarb na swiecie.Tak mi brakuje tu w UK takiego podrzucenia dzieciakow do dziadkow i wyjscia z mezem tak we dwoje.Wszedzie ze soba trzeba ogonki prowadzic.Ale tak tu jest w Anglii.Dzieci do szkoly podstawowej rodzice musza zaprowadzac i odebrac osobiscie kazdego dnia.Powiem szczerze uciazliwe to jest bardzo ,ale takie prawo.Dziecko nie powinno do 13-tego roku zycia byc samo w domu bez opieki doroslego.To takie ciekawostki z zycia w Anglii. Sa duze roznice w stylu samego zycia,bede czasami pisac o tym.A to aniolek,ktory wydziergalam w miedzyczasie,no i mulinki zaczelam nawijac na bobbinki,bo balagan w nich niesamowity mam.
Pozdrawiam Was serdecznie :)
Pozdrawiam Was serdecznie :)
środa, 18 maja 2011
Leniuchowo
Pogoda u nas typowa,angielska.No za nic nie moze sie ustabilizowac,raz slonce,raz chmury,no ale zimno nie jest.Spedzamy wiec prawie cale dnie na dworze i lenimy sie na calego.A,ze kwiatuszki ladnie sie poprzyjmowaly,wiec mamy ladne otoczenie.Uwielbiam,gdy moj synus bawi sie ,a ja moge miec chwile dla siebie.Wtedy kawka,ciacho,ksiazka lub jakas haftowanka.Powiem szczerze,ze po dwoch latach pracy tylko w weekendy juz mam lekki przesyt,no ale coz jeszcze rok musimy przetrwac.Od wrzesnia Alex idzie do nursery (przedszkole przy szkole)na 2,5 godziny,wiec bede miala chwile oddechu.
A to kilka zdjec z naszego skrzynkowo-doniczkowego ogrodka.
A tutaj moj osobisty pomocnik:)
A to kilka zdjec z naszego skrzynkowo-doniczkowego ogrodka.
A tutaj moj osobisty pomocnik:)
wtorek, 19 kwietnia 2011
Wiosennie i kwiatowo.
Dzis wlasnie dowiedzialam sie ,ze swieta spedze w pracy:( Anglicy lubia swietowac w hotelach,wiec ktos musi pracowac.Moze to i dobrze,bo tak mi zal,ze nasz wyjazd do Polski odwolalismy.Wiec popracuje sobie teraz,a w wakacje pojedziemy na dluzej.Przygotowania swiateczne trzeba zakonczyc przed piatkiem,by reszta rodzinki mogla sie cieszyc.
A tak pieknie na dworze,ze az sie nie chce do domu wchodzic
I truskawki juz zakwitly:)
Kwiatowo sie zrobilo,nawet pokusilam sie na zakup toreb z motywem roz
Zmykam powygrzewac sie na slonku i wypic popoludniowa kawke.pozdrawiam:)
A tak pieknie na dworze,ze az sie nie chce do domu wchodzic
I truskawki juz zakwitly:)
Kwiatowo sie zrobilo,nawet pokusilam sie na zakup toreb z motywem roz
Zmykam powygrzewac sie na slonku i wypic popoludniowa kawke.pozdrawiam:)
środa, 13 kwietnia 2011
Pierwsze koty za ploty...
Odkad siegam pamiecia moja mama szyla na maszynie.Nie jest super krawcowa,ale zawsze potrafila sobie poradzic z wszelkimi szyciowymi wyzwaniami.Ja lewus totalny,nigdy mnie nie ciagnelo do tego,choc mama mnie usilnie namawiala.Na sam dzwiek turkoczacej maszyny uszy mi wiedly.Raz jedyny wszylam tasme do firany i to byl moj jedyny kontakt z maszyna.Oj,bylam wtedy zla,ze nie chciala mnie wyreczyc.Ale jak widac upodobania czlowieka zmienne sa i tak mnie krecilo by teraz sprobowac szycia.Kupilam wiec w styczniu maszyne,oczywiscie taka mini na poczatek,bo moze mi sie odwidzi.Na samym poczatku uszylam cztery serduszka(ale wyczyn,no nie?.Potem musialam ja schowac poniewaz moj synus mial takie parcie na nia,ze nie dalo sie nic przy nim zadzialac.Wczoraj postanowilam ja wreszcie wyprobowac,tak mi sie podobaly woreczki przez Was szyte.Oto moje pierwsze dzielo
Posialismy dzisiaj rzezuche.
Moc kwiatow tej wiosny...
Na koniec polecam przeczytac ten link
http://strzelec.blog.pl/komentarze/index.php?nid=15339060
Podczas czytania wrocilam do czasow dziecinstwa..
Posialismy dzisiaj rzezuche.
Moc kwiatow tej wiosny...
Na koniec polecam przeczytac ten link
http://strzelec.blog.pl/komentarze/index.php?nid=15339060
Podczas czytania wrocilam do czasow dziecinstwa..
czwartek, 7 kwietnia 2011
...
Ostatni tydzien nie nalezal do zbyt cieplych.Ale od wczoraj bardzo sie ocieplilo. Mozna z powodzeniem wybrac sie na spacer z krotkim rekawem.Czuc juz ta prawdziwa wiosne.Na poczet tego zrobilam dzisiaj salatke.Salatka nalezy do tych blyskawicznych. W sklad wchodza:swiezy ogorek,paluszki krabowe(czytaj alakrabowe),duzo kopru swiezego,jogurt naturalny oraz sol.
Wszystko kroimy,dodajemy sol i jogurt
Naprawde jest dobra,polecam...
A teraz z innej beczki.Kupilam na sobotnim car boot'cie szafeczke na przydasie.
Gdy kobitka powiedziala ze chce za nia 3 funty zrobilam wielkie oczy i nie probowalam sie nawet targowac.
Teraz czeka na zmiane wizerunku,pewnie bedzie bielenie...Efekty wkrotce.
Wszystko kroimy,dodajemy sol i jogurt
Naprawde jest dobra,polecam...
A teraz z innej beczki.Kupilam na sobotnim car boot'cie szafeczke na przydasie.
Gdy kobitka powiedziala ze chce za nia 3 funty zrobilam wielkie oczy i nie probowalam sie nawet targowac.
Teraz czeka na zmiane wizerunku,pewnie bedzie bielenie...Efekty wkrotce.
środa, 6 kwietnia 2011
Ufff...jestem wreszcie.
Powrocilam.To byl ciezki miesiac,a to wszystko dlatego,ze tutaj gdzie mieszkam wszystko toczy sie bez wiekszych urozmaicen.A ostatnio dzialo sie ,oj dzialo.Najpierw borykalismy sie ze zmiana samochodu.Musielismy sprzedac nasza,,audiczke'',bo zaczela chorowac ostatnio,a podroze do Polski niepewnym autem,to nie na moje nerwy.Wiec zastanawialismy sie z mezem i zastanawialismy....przebieralismy i wybieralismy,z tego wszystkiego moje nerwy puscily:( W koncu,gdy wybralismy,pojechalismy po auto-okazalo sie ,ze ktos nam je podkupil.Ze tak powiem, nie wytrzymalam i powiedzialam ,ze bez auta nie wracamy do domu.Zaczelsmy objazd po komisach.I tu juz poszlo z gorki,trafilismy na auto,na ktore moj maz chorowal(zaznaczam,ze to ja jestem naszym rodzinnym kierowca).Wiec zakupil owy model.Sluchajcie,przyzwyczajam sie pomalu do nowego nabytku.Teraz ogladam dachy innych aut,bo siedze tak wysoko...i smiac mi sie chce ,bo czuje sie tak jak kiedys podczas prowadzenia polskiego Tarpana:)Podsumowujac wakacyjna podroz do Polski juz blisko:):):)A poza tym mielismy wizyty rodzinne.Najpierw przyleciala do nas tesciowa,potem moja siostra z rodzinka.Czas zasuwal,a ja tylko wieczorem zagladalam do znajomych blogow.Teraz czas nadrabiac zaleglosci....
To moj nowy zestaw mleczno-sniadaniowy.Normalnie jak z czasow PRL.
I Elfik ktory zamieszkal w ogrodku
Pozdrawiam wiosennie:)
To moj nowy zestaw mleczno-sniadaniowy.Normalnie jak z czasow PRL.
I Elfik ktory zamieszkal w ogrodku
Pozdrawiam wiosennie:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)