Po ptaszku z ostatniego posta zostal straszny filcowy balagan.Wykorzystalam ten moment,by cos jeszcze zdzialac w tej materii,bo jak zwine ten majdan to szybko filcu nie wyciagne z szuflady.Jak ja marze zeby miec taki swoj chocby malusienki pokoik,gdzie nie musialabym po kazdej robotce sprzatac tych materialow,guzikow,nitek,scinkow.Zamykalabym go na trzy spusty i nikogo tam nie wpuszczala.Tam moglby byc zawsze balagan i nawet bym z nim nie walczyla.Ten pokoik jest na liscie moich marzen,a te ponoc sie spelniaja.I moge powiedziec,ze ostatnio nawet dosc czesto tego doswiadczam.Tfu,tfu zeby nie zapeszyc.
Wiec teraz o tym,co powstalo.Powstal ptaszorek razem z domkiem
Powstal tez konik,ktory bardzo spodobal sie mojemu synusiowi
i zawieszka lawendowa
Pozdrawiam serdecznie:)