środa, 7 września 2011

...

Wczoraj sie zezloscilam
nakrzyczalam na siebie
wyzwalam sie od lenia (s...cego-moze byc)
i efekty wieczorem juz byly
Przy robieniu porzadkow craftowych znalazlam dwa hafty,chyba z rok juz lezaly i czekaly na swoj debiut.Wiec zabralam sie do szycia poduch.Powstala tylko jedna,narazie .Przyczyna,no skonczyla mi sie nic w kolorze odpowiadajacym materialowi.Masakra!Pokazuje wiec narazie pierwszy egzemplarz.Drugi wkrotce powstanie.





A wieczorem powstala lawendowa saszetka.Julcia kupila mi ostatnio worek suszonej lawendy,wiec musze ja spotrzebowac.Pewnie wkrotce powstana nastepne.




Pozdrawiam wszystkich zagladajacych tu i dziekuje za wszystkie mile slowa,ktore tu zostawiacie Drogie Blogowe Kolezanki:)

13 komentarzy:

  1. Poduszka bardzo ładna.

    A ja się muszę wziąć i zebrać i wreszcie coś wyhaftować, to znaczy nauczyć się haftować :))

    Pooglądałam troszkę Twój blog i proszę co widzę, u Ciebie również jesień przyzdobiła dom w wianek jarzębinowy :))

    Pozdrawiam

    Ada

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny hafcik, poduszka wygląda rewelacyjnie, a woreczki z lawendą jak cudnie pachną :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. och jakie piękne i poduchy i korony, dałabyś mi wzorek, właśnie zbieram wszelakie korony, bo abażur na lampę haftuję ;)) a woreczki równie piękne i takie delikatne :))
    pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  4. hafty sa swietne i wybralas super material by podkreslic ich urode.piekna podusia a saszetka urocza:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten wzorek haftu korony jest moim ulubionych i tez mam go na poduchach:)
    Swietne te lawendowe saszetki.
    Pozdrawiam
    ps:lece rozgladnac sie dalej

    OdpowiedzUsuń
  6. ładnie lenia pogoniłaś - poducha piękna
    haft super
    a lawendowa zawieszka urocza
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Kupuję sposób na wyganianie lenia:)))))Hafciki i saszetka lawendowa przepiękne.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  8. No tak to ja sie mecze z moim osobistym prywatnym leniem a Ty nic mi nie mowisz,ze wystarczy na niego nakrzyczec??
    Podusia jest przecudna!!I te woreczki tez rozkoszne!
    Bardzo mi sie tez podobaja te zapachowe woreczki,ktore zrobilas do auta.Ja tez nie lubie tych kupnych mdlacych zapachow.Juz na wejsciu do auta mam bol glowy!Kupuje twoj pomysl i jak mnie moj Leniuszek raczy zostawic w spokoju to tez takie zrobie...to znaczy sprobuje;)Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziekuje Drogie Kolezanki za wszystkie komentarze,Milo mi jak zostawiacie tu mile slowa,az sie chce tworzyc i tworzyc.A co do Lenia,to trzeba go pogonic,choc on uparty i lubi wracac:(

    OdpowiedzUsuń
  10. Pięknie tu u Ciebie :) Klimatycznie, dużo robótek i mnóstwo śliczności :)
    Pozdrawiam ciepło i dziękuję za życzenia dla synka ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Witaj Attane, dziekuje za odwiedziny na Polonica: Home Again. Bardzo ladne robotki. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czasem warto na siebie nakrzyczeć .... Ty masz niezłe efekty :)

    OdpowiedzUsuń