Witam serdecznie moje drogie blogowe Kolezanki.Dosc malo czasu tu ostatnio spedzam,ale wybaczcie,bo mamy takie lato w Anglii,ze grzechem jest ukrywanie sie w domu i korzystanie z dobrodziejstw netu.Momentami powietrza mi brakuje taka duchota,ale nie narzekam, tylko lape te promienie we wiadra i bede sie naswietlac zima,haha!!!
Moj trzylatek poszedl do przedszkola,na trzy godziny dziennie. Ja matka nie wypuszczajaca ze swych obiec syna od urodzenia(bo dziadkow niestety tu nie mamy),musialam sie uporac z ponownym przecieciem tak zwanej pepowiny.To przeciecie bolalo...i o dziwo tylko mnie.Moj syn po trzech dniach oswoil sie z mysla ,ze mamy nie chodza do przedszkola i z usmiechem kazdego ranka do niego maszeruje.Powiem szczerze jestem dumna z niego.
Wracajac jeszcze do tego sloneczka ,to mi tak dobrze z nim,poprawia mi humor,bo ostatnio duzo bylo smutnych chwil.Jestem z tych,co to jesieni za bardzo nie lubia.Te trzy miesiace wrzesien,pazdziernik i listopad ciezko znosze i w zwiazku z pewnymi wydarzeniami nigdy chyba nie polubie:(
A na poprawe nastroju spaceruje sobie po sklepach w tych moich wolnych chwilach i wyszukuje pierdolki do domku.Tu ostatnio nabyty dzbanuszek za cale dwa funty.
I tablica na tygodniowe zapiski
Pozdrawiam serdecznie i posylam mnostwo cieplych promykow:)