poniedziałek, 10 października 2011

Po ptaszku z ostatniego posta zostal straszny filcowy balagan.Wykorzystalam ten moment,by cos jeszcze zdzialac w tej materii,bo jak zwine ten majdan to szybko filcu nie wyciagne z szuflady.Jak ja marze zeby miec taki swoj chocby malusienki pokoik,gdzie nie musialabym po kazdej robotce sprzatac tych materialow,guzikow,nitek,scinkow.Zamykalabym go na trzy spusty i nikogo tam nie wpuszczala.Tam moglby byc zawsze balagan i nawet bym z nim nie walczyla.Ten pokoik jest na liscie moich marzen,a te ponoc sie spelniaja.I moge powiedziec,ze ostatnio nawet dosc czesto tego doswiadczam.Tfu,tfu zeby nie zapeszyc.
Wiec teraz o tym,co powstalo.Powstal ptaszorek razem z domkiem

Powstal tez konik,ktory bardzo spodobal sie mojemu synusiowi

i zawieszka lawendowa



























Pozdrawiam serdecznie:)

czwartek, 6 października 2011

Podczas dzisiejszej bieganiny po miescie wpadlam na chwile do HomeSense.Od drzwi zaatakowaly mnie najpierw straszydla halloween'owe,potem balwany,mikolaje itp.Sporo bylo ozdob wykonanych z filcu.Zauroczyly mnie ptaszki i ich kolorystyka.Pstryknelam fotke i w domu odtworzylam prawie wierna ich kopie.Trzeba przeciez juz myslec o jakiejs produkcji bozonarodzeniowej.


Pozdrowienia sle z brrrr zimnej wyspy.

piątek, 30 września 2011

Witam serdecznie moje drogie blogowe Kolezanki.Dosc malo czasu tu ostatnio spedzam,ale wybaczcie,bo mamy takie lato w Anglii,ze grzechem jest ukrywanie sie w domu i korzystanie z dobrodziejstw netu.Momentami powietrza mi brakuje taka duchota,ale nie narzekam, tylko lape te promienie we wiadra i bede sie naswietlac zima,haha!!!


Moj trzylatek poszedl do przedszkola,na trzy godziny dziennie. Ja matka nie wypuszczajaca ze swych obiec syna od urodzenia(bo dziadkow niestety tu nie mamy),musialam sie uporac z ponownym przecieciem tak zwanej pepowiny.To przeciecie bolalo...i o dziwo tylko mnie.Moj syn po trzech dniach oswoil sie z mysla ,ze mamy nie chodza do przedszkola i z usmiechem kazdego ranka do niego maszeruje.Powiem szczerze jestem dumna z niego.

Wracajac jeszcze do tego sloneczka ,to mi tak dobrze z nim,poprawia mi humor,bo ostatnio duzo bylo smutnych chwil.Jestem z tych,co to jesieni za bardzo nie lubia.Te trzy miesiace wrzesien,pazdziernik i listopad ciezko znosze i w zwiazku z pewnymi wydarzeniami nigdy chyba nie polubie:(
A na poprawe nastroju spaceruje sobie po sklepach w tych moich wolnych chwilach i wyszukuje pierdolki do domku.Tu ostatnio nabyty dzbanuszek za cale dwa funty.

I tablica na tygodniowe zapiski

Pozdrawiam serdecznie i posylam mnostwo cieplych promykow:)

sobota, 10 września 2011

Wreszcie i u nas zaswiecilo slonce.Ladowalismy baterie na powietrzu gniotac trawe,
ja biernie

Alex czynnie

A zeby nie bylo gadania,ze leniuchowanie powraca uszylo sie sporo kwiatkow dzisiejszego wieczoru. Dwa przeznaczylam na broszki,z reszty mam zamiar zrobic sobie korale.





Wczoraj dostalam przesylke z wygranego candy w My Cottage Style.Zobaczcie sami jakie slodkosci . Dziekuje jeszcze raz Agato:)
Juz pozno,zmykam wiec spac.
Jutro dlugi dzien sie zapowiada...
Milego weekendu Wam zycze:)

środa, 7 września 2011

...

Wczoraj sie zezloscilam
nakrzyczalam na siebie
wyzwalam sie od lenia (s...cego-moze byc)
i efekty wieczorem juz byly
Przy robieniu porzadkow craftowych znalazlam dwa hafty,chyba z rok juz lezaly i czekaly na swoj debiut.Wiec zabralam sie do szycia poduch.Powstala tylko jedna,narazie .Przyczyna,no skonczyla mi sie nic w kolorze odpowiadajacym materialowi.Masakra!Pokazuje wiec narazie pierwszy egzemplarz.Drugi wkrotce powstanie.





A wieczorem powstala lawendowa saszetka.Julcia kupila mi ostatnio worek suszonej lawendy,wiec musze ja spotrzebowac.Pewnie wkrotce powstana nastepne.




Pozdrawiam wszystkich zagladajacych tu i dziekuje za wszystkie mile slowa,ktore tu zostawiacie Drogie Blogowe Kolezanki:)

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Jesien zapukala do mych drzwi.Dom ubiera sie w kolory jesieni.






Ramki dostaly nowe wcielenie.



Przyznam ,ze mnie tez sie dostalo.
Jesien na glowie,a co tam.
Zmiany czasem sa wskazane;)


Pozdrawiam serdecznie i zaczynam odliczac czas do nastepnych wakacji,bo tegoroczne przelecialy mi przez palce nie wiem kiedy!!!



wtorek, 16 sierpnia 2011

Nakrecam sie.

Tak,dokladnie tak - nakrecam sie wszystkim.Energia mnie rozpiera po tych wakacjach w Polsce i musze cos z tym zrobic.Wczoraj uporalam sie z praniem i prasowaniem,wieczorem zaiskrzylo,ze bedziemy malowanie w domu robic i zamieniac sie sypialniami z Julka.Wiec generalnego sprzatania nie ma co robic,bo bajzel bedzie przez najblizszy czas.Maz po uslyszeniu stwierdzil,ze juz go glowa boli.Wiec zaproponowalam by tylko pomogl farbe wybrac,a potem, to sie go zmusi do walkowania scian;)
A tymczasem wpadly mi w oko plastikowe,ochydne tabliczki do kwiatkow.Kupilam z mysla o przerobce.W szopie znalazlam jakis czarny spray.Oto efekty:



Z wakacji w Polsce poprzywozilam sobie wiele fajowych rzeczy ,miedzy innymi piekne filizanki. Pani w sklepie tak zachwalala,ze to takie angielskie, w starym stylu,produkcji oczywiscie polskiej.Przyznam sa urocze i przyjemnie mi sie teraz pije poranna kawke.

Nabylam rowniez poszeweczki z dzierganymi wstawkami i moje wymarzone zazdroski do kuchni,robione maszynowo,ale wygladaja jakby robione byly na szydelku.Zdjec brak, musze czekac na odpowiednie swiatlo,by pokazac jaki wzor maja.


Pozdrawiam wszystkich zagladajacych tu do mnie:):):)